Wydłużenie procesu leczenia pacjenta, a błąd medyczny

Błąd medyczny kojarzy się powszechnie ze skutkiem w postaci trwałego uszczerbku na zdrowiu pacjenta, ograniczenia jego sprawności, możliwości funkcjonowania, a w najpoważniejszych przypadkach nawet ze śmiercią pacjenta.

Co natomiast w sytuacji, gdy pacjent wraca do pełni zdrowia, jednak wskutek zaniedbań lekarskich musiał przejść dodatkową niepotrzebną operację lub proces jego leczenia niepotrzebnie się przedłużył?

Powyższą kwestię wyjaśnię na następującym przykładzie: Powódka została przyjęta do szpitala z uwagi na silne bóle brzucha, wymioty oraz gorączkę. Wykonano u niej badanie USG, które nie potwierdziło stanu zapalnego wyrostka robaczkowego. Kolejne badanie USG odbyło się następnego dnia rano, a konsultacja lekarska tego samego dnia o godzinie 19.00. Lekarz dyżurny stwierdził podejrzenie zapalenia wyrostka robaczkowego i zalecił konsultację chirurgiczną. Konsultacja chirurgiczna odbyła się około godziny 24.00 i nie wskazała jednoznacznie na konieczność dokonania zabiegu chirurgicznego usunięcia wyrostka robaczkowego. Lekarz wśród zaleceń wymienił ponowną konsultację chirurgiczną następnego dnia. Podczas tej konsultacji powódka została zakwalifikowana do zabiegu operacyjnego laparotomii i appendectomii. Podczas operacji stwierdzono ostre, ropne, zgorzelinowe zapalenie wyrostka robaczkowego. Wyrostek usunięto w klasyczny sposób, jamę wypłukano i założono dren Redona. Z wydzieliny pobranej na posiew wyhodowano Escherichia coli. W kolejnych dniach po operacji powódka gorączkowała na poziomie 38-39 ˚C. Przez kolejne cztery dni powódka cały czas miała wysoką gorączkę a także wymiotowała. Jej stan był określany jako stabilny i dobry. Dopiero piątego dnia zmieniono terapię antybiotykową wprowadzając dożylny antybiotyk adekwatny do istniejącego stanu zapalnego. Powódka wypisana została ze szpitala w stanie dobrym, z zaleceniem przyjmowania antybiotyku oraz zgłoszeniem się po wynik badania histopatologicznego.

Po miesiącu powódka ponownie zgłosiła się do szpitala z gorączką na poziomie do 39˚C, bólami brzucha i ropieniem rany pooperacyjnej, gdzie wykonano badanie USG, które uwidoczniło guza przydatków lewych oraz liczne zrosty na prawym jajniku. Zastosowano leczenie antybiotykowe które przyniosło poprawę stanu zdrowia powódki. Lekarz zalecił wizytę kontrolną tydzień później, badania kontrolne krwi dwa miesiące później oraz wypisał pacjentce trzydziestodniowe zwolnienie z pracy.

Po niecałym tygodniu powódka została ponownie przyjęta do szpitala z guzem zapalnym przydatków lewych, dolegliwościami bólowymi oraz wzrostem temperatury do 39˚C. Przeprowadzono zabieg operacyjny usunięcia guza o wymiarach 63×73 mm wraz z lewym jajnikiem w związku z tym, że w trakcie operacji stwierdzono, iż jajnik jest całkowicie przekształcony w guz. Podczas tej samej operacji udrożniono prawy jajnik.

Powódce po zabiegach operacyjnych pozostały blizny o wymiarach ok. 7×2 cm po operacji wycięcia wyrostka robaczkowego z przebarwieniem skóry blizny oraz blizna poprzeczna nad spojeniem łonowym o wymiarach 15 cm x 3 mm bez przebarwień.

W trakcie procesu sądowego na podstawie opinii biegłych ustalono, że zbyt późno zmieniono antybiotyk podawany powódce. Jest to o tyle istotne, że zmiana antybiotyku, gdyby została dokonana od razu pozwoliłaby co najmniej ograniczyć rozwój stanu zapalnego, który był przyczyną gorączkowania i kolejnych interwencji operacyjnych po usunięciu wyrostka robaczkowego. Jednakże konieczność usunięcia jajnika wynikała z powstania stanu zapalnego, a nie z tego, że stan ten się przedłużał. Zbyt późna zmiana antybiotyku miała wpływ nie na samo powstanie stanu zapalnego, ale na to, że trwał on dłużej. Natomiast przydatki, zdaniem biegłej były nie do uratowania i trzeba je było usunąć. Usunięcie jajnika z przydatkami było nieuchronne i konieczne, lecz można było dokonać zabiegu, już podczas drugiego pobytu powódki w szpitalu, a w konsekwencji uniknięcie trzeciego pobytu w szpitalu i kolejnej operacji powódki, która była skutkiem nieodpowiedniego działania personelu szpitala. W wyniku wcześniejszej reakcji chirurgicznej przed rozprzestrzenieniem się stanu zapalnego blizna pooperacyjna mogła lepiej się wygoić, przyjąć inny wygląd i nie oszpecić trwale powódki.

W przedstawionej powyżej sprawie sąd uznał, że do błędu medycznego ze strony szpitala doszło pomimo, iż jajnika powódki i tak nie dałoby się uratować. Błędem była zbyt późna zmiana antybiotyku co przedłużyło cały proces leczenia i skutkowało koniecznością kolejnego pobytu powódki w szpitalu i przeprowadzeniem kolejnego zabiegu operacyjnego. Z tego tytułu sąd przyznał powódce kwotę 25.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia.

Zaprezentowana sytuacja jest dowodem na to, że za błąd medyczny może zostać uznane każde zaniedbanie szpitala, nawet jeżeli nie skutkuje ono trwałym uszczerbkiem na zdrowiu pacjenta.

Oczywiście kwota zadośćuczynienia w tego typu sytuacjach również nie jest wysoka, jednak z mojej praktyki w prowadzeniu spraw dotyczących błędów medycznych wynika, że dla większości poszkodowanych pacjentów satysfakcja z udowodnienia szpitalowi jego nieprawidłowego działania jest ważniejsza od uzyskanych z tego tytułu pieniędzy.

Adwokat Michał Miller

One Reply to “Wydłużenie procesu leczenia pacjenta, a błąd medyczny”

  1. Ewelina Świstek says: Odpowiedz

    Szanowni Państwo,

    zachęcam do komentowania powyższego artykułu lub zadawania dodatkowych pytań, które pojawią się w związku z jego lekturą.

    Na wszystkie pytania postaramy się odpowiedzieć w możliwie jak najkrótszym czasie.

    Szanujemy prywatność naszych Czytelników, więc przy komentarzu nie pojawią się żadne Państwa dane w tym adres email.

Dodaj komentarz