Zakażenie gronkowcem w szpitalu

Zakażenia szpitalne to jeden z najczęstszych przypadków błędów medycznych. Jednocześnie w zdecydowanej większości przypadków do zakażenia dochodzi przez zaniedbanie lekarzy lub personelu szpitala.

W niniejszym artykule opiszę sytuację pacjentki, która została przyjęta do Szpitala z rozpoznaniem torbieli jajnika lewego oraz mięśniaka macicy. Powódka poddana została zabiegowi usunięcia macicy oraz przydatków.
Po dwóch tygodniach od zabiegu u powódki doszło do wytrzewienia. Sąsiedzi wezwali pogotowie, które rozpoznało u powódki rozejście się rany pooperacyjnej na całej długości i ewenetrację jelit. Powódkę natychmiast przewieziono do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego gdzie potwierdzono rozpoznanie. Powódka przeszła operację uwolnienia zrostów jelit z tkanką podskórną, zamknięcia powłok jamy brzusznej i drenażu tkanki podskórnej rany. Następnie powięź i skórę zszyto szwami pojedynczymi. Po operacji powódce podawano antybiotyk i wypisano do domu.

Powódka po dolegliwościach bólowych okolic brzucha utrzymujących się przez dwa dni oraz wycieku z rany wezwała do siebie do domu zespół ratownictwa medycznego. Po jego przyjeździe i wykonanym rozpoznaniu została przewieziona do Szpitala, gdzie w badaniu lekarskim stwierdzono u powódki badalny obrzęk i nacieczenie w okolicy rany przy pępku po stronie prawej. Wówczas ewakuowano płyn sączący się z rany w ilości 500 ml, założono dren do rany, pobrano wydzielinę z rany do badania bakteriologicznego. Po dwóch dniach zanotowano, że rana powłok była zagojona, nieco nacieczona, z drenu pobrano 50 ml płynu surowiczo mętnego. Drenowanie rany igłą nie ujawniło nowej wydzieliny. Po tygodniu usunięto powódce z rany dren, zaś po upływie kolejnego tygodnia usunięto szwy skórne z rany, pozostawiając 1 szew w okolicy pępka z powodu rozejścia się rany na długości 1 cm. Zlecono wówczas kontrolę w Izbie Przyjęć za dwa dni oraz toaletę rany.

W wyniku badania bakteriologicznego nie wyhodowano bakterii beztlenowych, jednak wyhodowano bakterię gronkowca, oznaczając jego lekowrażliwość. Zakażenie to zostało wywołane florą bakteryjną pochodzenia szpitalnego. Zastosowano leczenie zachowawcze. Powódka została wstępnie zakwalifikowana do zabiegu operacyjnego rany pooperacyjnej od którego ostatecznie odstąpiono.

Zdaniem sądu w niniejszej sprawie po prawidłowo wykonanym zabiegu operacyjnym doszło do kilku uchybień, które wpłynęły negatywnie na stan zdrowia powódki, doprowadzając do zakażenia patogenem gronkowca pochodzenia szpitalnego. Ostatecznie skutkowało to powikłaniem pooperacyjnym w postaci przepukliny pooperacyjnej na skutek przetoki. Krwawiąca rana powódki była zaopatrywana w sali pooperacyjnej zamiast na sali operacyjnej w znieczuleniu ogólnym, co umożliwiłoby pełną kontrolę rany. Personel medyczny obserwacje stanu zdrowia powódki po dokonaniu jej operacji ograniczył jedynie do opisu wyglądu rany oraz oceny obecności perystaltyki. Było to działanie dosyć zachowawcze do procesu gojenia ran. Pracownicy szpitala, w którym była operowana powódka liczyli na poprawienie się procesu gojenia za pomocą kolejnych antybiotyków bez rewizji rany i jej oczyszczenia z potencjalnych zbiorników wydzieliny. Pomimo iż wystąpiły u powódki nudności, a następnie wymioty nie wywołało to odpowiedniej reakcji lekarzy, chociażby w postaci zlecenia badania USG powłok brzucha w celu wykluczenia nieprawidłowego umiejscowienia jelit. Powódce zlecono jedynie leki przeciwwymiotne. Z kolei, kiedy powódka trafiła do szpitala po wytrzewieniu i kiedy stwierdzono u niej wydzielinę z rany pooperacyjnej podczas zabiegu wtórnego zszczycia powłok, nie zlecono wówczas wykonania badania bakteriologicznego wydzieliny. Podczas następnej wizyty powódki w ww. Szpitalu odstąpiono od chirurgicznego opracowania. Operacja ta mogła zaś doprowadzić do opróżnienia rany ze zbiorników ropnych oraz usunięcia zakażonego materiału szewnego, który ostatecznie został usunięty. Brak usunięcia zakażonego materiału pochodzącego ze szwów, które z powodu zakażeń nie uległy wgojeniu się w tkanki, w znacznym stopniu opóźnił wygojenie się rany pooperacyjnej i spowodował stosowanie kolejnych antybiotykoterapii. Przedłużający się proces gojenia rany i związane z nim niedogodności miał negatywny wpływ na samopoczucie pacjentki.

Powódka doznała ostatecznie przepukliny w bliźnie pooperacyjnej, która jest trwałym uszczerbkiem na zdrowiu wynoszącym 25%, a sąd przyznał jej z tego tytułu zadośćuczynienie w kwocie 80.000,00 zł.

Opisany przypadek jest jednym z wielu przypadków zakażeń, które dotykają pacjentów szpitali przy okazji najróżniejszych, często nawet bardzo błahych zabiegów i hospitalizacji. Większości przypadków zakażeń można by uniknąć, gdyby lekarze i personel szpitala do każdego pacjenta podchodzili z odpowiednią uwagą i zaangażowaniem.

Z tego względu jest to temat niezwykle ważny i każdy przypadek takiego zaniedbania należy zgłaszać i wyciągać z tego tytułu konsekwencje wobec szpitala, w którym doszło do zakażenia.

Adwokat Michał Miller

One Reply to “Zakażenie gronkowcem w szpitalu”

  1. Ewelina Świstek says: Odpowiedz

    Szanowni Państwo,

    zachęcam do komentowania powyższego artykułu lub zadawania dodatkowych pytań, które pojawią się w związku z jego lekturą.

    Na wszystkie pytania postaramy się odpowiedzieć w możliwie jak najkrótszym czasie.

    Szanujemy prywatność naszych Czytelników, więc przy komentarzu nie pojawią się żadne Państwa dane w tym adres email.

Dodaj komentarz